Jak bałagan i nadmiar rzeczy wpływa na nasze samopoczucie

Truizmem zdaje się być stwierdzenie: porządek w domu to porządek w życiu. Tak oczywista oczywistość, powtarzana częstokroć, że aż zyskała znamiona banału. Jednak okazuje się, że coś w tym zdaniu jest, ukryta głębia, która okazuje się być zgodna z prawami fizyki.

Im więcej posiadamy rzeczy w domu, tym trudniej zapanować jest nam nad porządkiem. Chaos wkrada się w nasze otoczenie, przekładając się na samopoczucie i kondycję psychiczną. Dodatkowa trudność polega na tym, że bałagan to naturalny stan rzeczy, a im więcej rzeczy posiadamy, tym gromadzimy ich jeszcze więcej. Szafa pęka w szwach, a my stale nie mamy się w co ubrać. Pokój dziecka zawalony jest zabawkami, a młody i tak najchętniej sięga po tablet taty. Na blacie w kuchni piętrzą się stosy notatek, post-itów, paragonów, a z szuflad wysypują się kubki nie od pary i przypalone patelnie. Ciągle czegoś szukamy, bo przecież gdzieś są w tym bałaganie zagubione klucze i drobiazg, którego akurat w tym momencie potrzebujemy, a przecież jeszcze wczoraj tu był.

Wyniki badań amerykańskich naukowców pokazują, że poziom kortyzolu (czyli hormonu stresu) u kobiet wzrasta wraz z ilością posiadanych przez nie przedmiotów. Wraz ze zwiększającą się liczbą rzeczy, jakie posiadamy, pojawia się poczucie braku kontroli nad przestrzenią wokół nas. Powoduje to, że permanentnie funkcjonujemy w stanie ciągłego bałaganu i próbie uporządkowania go. Wzrasta wtedy poczucie zmęczenia, frustracja, nierzadko ujawniają się napięcia rodzinne. Dom, który powinien być dla nas miejscem, gdzie czujemy się dobrze i regenerujemy nasze siły życiowe, staje się ograniczoną przestrzenią, w której zaczynamy się dusić. Pojawia się dezorganizacja, skupiamy się na rzeczach nieważnych, ciągle sprzątając. Może to powodować narastające zmęczenie, a w konsekwencji brak czasu dla bliskich. To tylko kilka z konsekwencji wynikających z bałaganu i nadmiar rzeczy wokół nas.

Uporządkowanie otoczenia – truizm wspomniany na górze tekstu, a ile jest w stanie wnieść w kierunku naszego spokojnego samopoczucia i przeświadczenia, że to my panujemy nad naszą przestrzenią a nie na odwrót. Jest kilka rodzajów bałaganu i aby móc skutecznie przystąpić do porządkowania swojego otoczenia, trzeba umieć je sobie uświadomić. Mamy zatem rzeczy tak zwane „przydasie”, które mogą się przydać, ale kolejny rok z rzędu nie mogą doczekać się okazji ich wykorzystania, mamy rzeczy nieułożone lub ułożone niechlujnie, rzucone w kąt lub wetknięte w przestrzeń bez ładu i składu. Mamy oczywiście rzeczy całkiem nowe, ale jakby przedawnione np. ubrania nienoszone przez ostatnich pięć lat. Są jeszcze prezenty, o których nie należy zapominać, często nietrafione, ale których nie wypada przecież wyrzucić. Znajdzie się pewnie kilka innych kategorii nie wymienionych powyżej. Jedyne co nas przecież ogranicza to wyobraźnia i wolna przestrzeń.

Uniwersalna zasada porządkowania w tym przypadku jest jedna: warto postawić na minimalizm. Ale o tym i o sposobach radzenia sobie z chaosem w domowej przestrzeni, tak aby miało to wpływ na nasze dobre samopoczucie psychiczne, w kolejnym naszym tekście na blogu.