Zrobić porządek i wyjść z marazmu

Zgodnie z filozofią chińską przestrzeń, w której funkcjonujemy jest naszym odzwierciedleniem i ma wpływ na nasze życie, z czasem my również stajemy się odzwierciedleniem tej przestrzeni.

Cytując Karen Kingston, autorkę książki „Feng shui. Jak pozbyć się bałaganu ze swojego życia” wszelkie aspekty Twojego życia są energetycznie zakotwiczone w przestrzeni życiowej, a zatem usunięcie bałaganu dogłębnie przekształca życie. (…) Wszystko to, co zaniedbane, zapomniane, niechciane, nielubiane i nieużywane spowalnia przepływ energii w pomieszczeniu i powoduje jej zastoje. Ze wszystkim, co posiadasz, łączy cię cieniutkie pasmo energii. Dom pełen rzeczy, które lubisz i używasz, staje się źródłem niewiarygodnego wsparcia i siły dla mieszkańców. Za to bałagan obniża poziom energii; im dłużej trwa, tym większy wpływ na Ciebie wywiera.

Bałagan to często nadmiar rzeczy, zagracona przestrzeń, w której nic nie ma swojego miejsca. Pozbywając się go, okazujemy sobie szacunek, deklarując: „Nie chcę tego co brzydkie, popsute, zniszczone. Nie będę otaczać się rzeczami, których nie lubię, z którymi wiążą się negatywne wspomnienia”.

Zdaniem autorki pozbywając się zbędnych rzeczy, udrażniamy przepływ energii w domu, wychodzimy z martwego punktu i nie analizujemy minionych zdarzeń.
Warto zatem rozejrzeć się, wziąć pod lupę otaczające nas przedmioty, i zastanowić czy nie lepiej i bardziej komfortowo będzie nam części z nich się pozbyć? Uniwersalna zasada mówi przecież, że warto postawić na minimalizm.
Niestety rozstawanie się z rzeczami typu „na wszelki wypadek”, „im więcej, tym lepiej” lub „cudowne lata”, często nie jest proste. Według Kingston to nie tylko likwidowanie bałaganu, ale głównie pozbywanie się lęku, który przykuwając nas do tego, co stare, nie pozwala pójść do przodu. Teoretycznie, aby uporządkować przestrzeń wokół siebie, wystarczy zrobić dwa proste kroki:
wybrać wszystkie niepotrzebne, nielubiane i nieużywane rzeczy, a następnie się ich pozbyć, po czym znaleźć odpowiednie miejsce na pozostałe – takie, do którego łatwo będzie po nie sięgać – a następnie je tam odłożyć. Proste w teorii, w praktyce jednak już nie. Strach przed pozbywaniem się rzeczy bywa naprawdę silny, a im więcej przedmiotów mamy, tym bywa trudniej z nich zrezygnować. Dlatego ważne, żeby znaleźć odpowiedni moment na rozpoczęcie porządkowania swojej przestrzeni, tak aby do niczego się nie zmuszać i nie wywierać na sobie dodatkowej presji.
Pomocne mogą okazać się pudełka ze ścisłą specjalizacją. Warto zatem zaopatrzyć się w pudło na śmieci, na rzeczy do naprawy oraz do oddania. Przyda się karton na sprzedaż (wymianę), oraz – to szczególnie przydatne – pudło „brak decyzji”, na rzeczy, które można tymczasowo przechować. Być może niektórych z nich pozbędziesz się dopiero po kilkunastu próbach, a możliwe, że po „teście przydatności”, kiedy to zadamy sobie sami pytania: Co czujesz, gdy patrzysz na dany przedmiot? Czy rzeczywiście go lubisz? Kiedy ostatnio go używałaś?, część z nich jednak wróci na swoje miejsce. Porządkowanie własnej przestrzeni może trwać parę dni, tygodni albo i miesięcy. Warto jest zacząć od czegoś małego, jak szuflady czy pułki, podzielić pracę na etapy i w miarę jak wraz z ubywaniem zbędnych rzeczy przybywa nam energii, stawiać czoło coraz większym wyzwaniom.

Podsumowując – warto posprzątać w domu, aby ruszyć do przodu i zacząć wszystko od nowa – może nie dosłownie. Chodzi jednak o to, aby świadomie zarządzać przestrzenią, rzeczami, doświadczeniami i wspomnieniami, a wówczas porządki doprowadzą do przełomu i będą miały działanie istnie terapeutyczne.